po 3 latach milczenia...




Nie wiem jak to wyjaśnić... Pewnego dnia na naszej-klasie zobaczyłam zaproszenie od pana P... P., który nie odzywał się do mnie przez 3 lata, który ze mną zerwał zostawiając mnie w tym całym cierpieniu... Zostawił mnie dla innej dziewczyny ze szkoły, każąc mi ogladać ich szczęście każdego dnia... Widziałam, jak sie uśmiecha, jak mija mnie z dumą w oczach, jak ma coś, co należało kiedyś do mnie... Znienawidziłam... Ją i jego tym bardziej. Na ulicy odwracaliśmy głowe w dwie rózne strony... Zupełnie obcy sobie ludzie... Do jakiegoś czasu bolało... Potem robiło się już tylko gorąco na jego widok... kilkusekundowe ciepło uderzało mi do głowy, zaciskało ręce i waliło w moje serce... Na długi czas miałam spokój... Pan P. gdzies się ulotnił, wyparował... I jego 'miłosc' skonczyla szkołe, co pozwolilo mi zapomniec o ich bajce...

Do czasu... Wyslal mi zaproszenie, a ja przyjełam... Wczesniej widzialam jego zdjecie na profilu kolegi...
- więc tak teraz wygladasz... nie zmieniłes się zbyt wiele... - pomyslalam...

Zamknelam okienko i wyszlam.

P. nie ma zadnych fotografii na swoim profilu... ja za to na kazdej jednej wtulona jestem w Ł... Mimo wszystko postanowilam wczoraj napisac do P. Nosilam sie z tym zamiarem od paru dni... krotkie, lakoniczne pytania w stylu 'co u ciebie?', 'milo, ze sie odezwales' itp... Odpisal niemal od razu... Dzis na gwalt przybieglam do kompa, by sprawdzic poczte... I znowu to samo goraco uderzylo mi do glowy, gdy zobaczylam wiadomosc od pana P... I jego 'przepraszam, ze Cie zostawilem 3 lata temu... nawet nie wiesz jak zle sie z tym czulem...'

No i po co? Dlaczego wrocil do tego, kiedy ja nie wspomnialam nic o naszym zwiazku... A P. wyjezdza mi tu z jakims 'przepraszam'... I mi ta jego skrucha daje do myslenia... i zaraz wypbrazam sobie spotkanie i to, jakbym zareagowala na jego widok... Zastanawiam sie... jak całuje.

Boże!

co sie dzieje...?
nie rozumiem... :(

zagladalam tu czasem, oszwem...
przez te kilka lat sledzilam swoje wspomnienia, analizowalam tę milosc... ale nie spodziewalam sie, ze jeszcze kiedys cos do mnie napisze... ze jeszcze kiedys bedziemy sie traktowac jak 'nie obcy'... a teraz co...?

Moze to tylko chwilowe...

nie wiem...

ale w mailu zostawilam dopisek... 'odpisz jesli chcesz'

...


Żegnając wspomnienia...
2008-04-10
skomentuj



strona główna


blog.pl